wtorek, 26 marca 2013

Całkiem niedawno natknęłam się w jednym z centrów handlowych na stoisko marki Pease, nigdy wcześniej nie miałam styczności z żadnym produktem tej marki ale jako, że zauważyłam, iż maja w ofercie dość spory wybór matowych cieni w mocnych kolorach które bardzo przydają mi się podczas pracy przy sesjach, postanowiłam uzupełnić swój kuferek w dwa kontrastowe odcienie biały-nr 601 oraz czerwony- nr 664.





I muszę przyznać, że są dobre, chociaż nie idealne, intensywność koloru mają świetną, aby uzyskać wyrazisty efekt nie ma potrzeby ciągłego dokładania koloru bo już jedna warstwa jest bardzo intensywna, co mi się w nich spodobało to to że biały jest po nałożeniu na powiekę faktycznie biały, niestety w przypadku tego odcienia często zdarza się że kolor biały nałożony na powiekę robi prześwity lub daje tylko jasną poświatę co jest fajne jeśli potrzebujemy takiego cienia tylko do rozświetlenia a niekoniecznie nadania  koloru.

 Podoba mi się również to, że bezproblemowo łączą się ze sobą i cieniują można dzięki nim wykonać ładne miękkie przejścia, niestety tak dobrze zachowują się tylko '' między sobą'' łączone z cieniami innej marki nie idzie im już tak dobrze. Konsystencje maja aksamitną bardzo miałką, miękką która sprawia, że dosyć mocno osypują się podczas nakładania, opakowanie jest nietrwałe i niestety po drugim użytkowania wkład  odkleił się od dna i musiałam ratować się kropelką :). Jeżeli chodzi o trwałość koloru i samego cienia to z upływem czasu kolor lekko blednie ale nie jest to bardzo znacząca różnica, jest również dosyć trwały ale jeśli jesteście posiadaczkami tak zwanej tłustej powieki to po paru godzinach może zacząć zbierać się w Wam w załamaniu oka.


2 komentarze:

  1. Piękne kolory, a makijaż perfekcyjny!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja własnie już od dłuższego czasu szukam czerwonego cieniu! Napewno go kupie jak tylko znajde go gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń