Cześć dziewczyny ! Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam moje ulubione i najukochańsze bibułki matujące Inglota, jak dla mnie najlepsze z wszystkich które miałam okazję używać. Jeżeli borykacie się z problemem świecącej i przetłuszczającej się buzi to z pewnością je docenicie.
Niestety moja cera przetłuszcza się na tyle mocno, że przeważnie już po 2-4( w zależności od użytego do makijażu podkładu i pudru) godzinach wymaga ponownego przypudrowania w znienawidzonej przeze mnie strefie T inaczej świecę się jak latarnia .
Te bibułki uratowały mnie od konieczności nakładania kolejnych warstw pudru który w nadmiernych ilościach nie wygląda przecież zbyt estetycznie i naturalnie.
W czarnym zgrabnym opakowaniu znajdziemy 50 sztuk białych matujących listków które są bardzo elastyczne i miękkie. Ta bibułka wyciąga absolutnie całe zbędne sebum bez naruszania makijażu pozostawiając twarz świeżą i matową, nie zawiera również w sobie pudru i jedną spokojnie można oczyścić cała nasza buzie z tego zbędnego błysku :) W sprzedaży regularnej kosztują około 18 zł ale bardzo często są one dostępne w cenie promocyjnej 9 zł.






0 komentarze:
Prześlij komentarz